By stać się lepszym człowiekiem…
24 lut 2011 2 komentarzy
Każdy kto mnie zna po przeczytaniu powyższego tytułu pomyśli sobie, że zwariowałem. Otóż komunikuję wszem i wobec – nie, nie postradałem zmysłów. Może więc wyjaśnię w jednym słowie o co chodzi – Flower. Gra, która powoduje, że choć przez jeden dzień w roku możemy stać się lepszymi ludźmi. Prawdę powiedziawszy produkcji thatgamecompany nie powinno rozpatrywać się w kategorii „gry”. Flower najnormalniej w świecie jest elektronicznym dziełem sztuki. Bardzo spodobały mi się szczególnie dwa zdania z recenzji Mateusza „mtz’a” Jankowskiego na kikoo, które pozwolę sobie zacytować:
Fruwanie i zbieranie płatków odpręża i pozwala na chwilę zadumy - nie ma tu miejsca na eksplozje, huk dział i śmierć.
oraz
Brak tu zawiłej fabuły, bohaterów i zwrotów akcji – jest jedynie proste przesłanie: „Czyń świat lepszym miejscem”.
Co w tym wszystkim jest najpiękniejsze? Gdy ma się gorszy dzień zawsze można sięgnąć po Flower, które przywróci spokój ducha. Serio.
PS: Koniecznie muszę podzielić się z Wami kolejnym, disco house’owym utworem. Wykonawca – JR Disco i niezwykle emocjonalne „Heard It In A Love Song”. Jeżeli poszukujecie niezwykle pozytywnego disco to twórczość JR Disco jest dla Was.
Daft Punk spotyka DJ EQ (lub też odwrotnie)
06 lut 2011 13 komentarzy
Uwielbiam twórczość Daft Punk. Tak bardzo, że aż postanowiłem się wybrać na Tron 3D (ach, Olivia Wilde!) . Nie mam też zamiaru ukrywać, że do ich twórczości notorycznie wracam. Ostatnio przetrzepując czeluści internetu natknąłem się małą bombę w postaci remixu ich utworu pt. „High Life” (z genialnego albumu Discovery). Główny winny – również wielbiony przeze mnie DJ EQ, na którego gust artystyczny Guy i Thomas mieli ogromny wpływ (chociaż mocniej poszedł w Disco House aniżeli house ocierający się o electro). Poniżej możecie sami się przekonać jak dobrą robotę wykonał DJ EQ.
Daft Punk – High Life (DJ EQ Lost Transmission Remix)
Daft Punk – High Life (album Discovery)
Polecam wpaść na Beatport
i wysłuchać innego remixu – Skingz -Take It Higher (DJ EQ Above The Clouds Remix)
PS: Ale miałem wczoraj ubaw gdy na kanale TLC jedna po drugiej pojawiły się wcześniej przeze mnie opisane reklamy 212 VIP oraz One Million. Nadal nie wiem, która bardziej mi się podoba XD
Wii najlepszym przyjacielem … onanistów?
09 sty 2011 Dodaj komentarz
in house
Cz ęsto wpadam na blog „Gramy do końca” Mateusza Sitnika (matistnik) z racji ciekawego contentu nań umieszczanego. Tym razem trafiło się coś ciekawego dla wszystkich graczy, przede wszystkim posiadaczy Wii, ale także osób lubiących się pośmiać z rzeczy wydawałoby się prostackich. Rzekoma reklama Wii. Nie sprawdzałem źródła, czy faktycznie powstała z namaszczenia Ninny czy być może jest tworem fanów jednak fakt jest taki, że owy filmik rozkłada na łopatki. W komentarzach wiele osób wytyka małe piersi bohaterki reklamy…. hmm. Mówi się, że małe rzeczy cieszą więc nie dyskutujmy o rozmiarach. Oglądać!!!
Żeby tradycji stało się zadość muzyczna kartka z kalendarza. Tym razem pada na duet Automatic&Silk w którego skład wchodzą Josh Barnes oraz Justen Parris. Na myspace określili się jako wykonawcy „Chicago House Meets French House”. Kawałek „Always be There” jest z pewnością najlepszą wizytówką jaką mogli sobie wystawić. Piękno w najczystszej postaci. Można słuchać do znudzenia.
PS: Następny wpis poświęcę kilku kwestiom związanym z NBA oraz naszą ligą siatkówki. Nie zabraknie także kolejnej muzycznej prezentacji więc be aware.
Reklamowo-komercyjnie
21 lis 2010 Dodaj komentarz
in disco, funky, house, reklamy
Ha, jak wiele osób wie nie trawię komerchy, tandetnej komerchy, ale już przeciwko fajnie zmontowanym reklamom naprawdę nie mam nic przeciwko. Z racji, że w naszej rodzimej TV rzadko trafiają się reklamy niesztampowe albo po prostu niczym nie przypominające serwowanego nam kiczu, nie sposób nie wspomnieć o całkiem często puszczanym „adzie” 212 VIP Caroliny Herrery. Pewnie w normalnych warunkach bym o tym nie wspomniał jednak jest to już drugi tego typu wyskok obok rewelacyjnego Mata Gordona w reklamie „One Million” Paco Rabanne’a. Co łączy oba projekty? Świetna muzyka i idealnie zgrane z nią wydarzenia dziejące się na ekranie. No i bym zapomniał – opakowania 212 VIP oraz One Million mają kolor złoty. Zresztą sami się przekonajcie.
„One million Paco Rabanne”
212 VIP Carolina Herrera
W ostatnim wpisie napisałem o składance Dirty South Dance A-Traka i muszę powiedzieć, że jestem pełen wiary. Wiary w to, że w klubach wreszcie zaczną puszczać porządną muzykę. Pierwsza jaskółka wiosny nie czyni jednak gdy usłyszałem na imprezie kawałek w którym za podkład robiła muza z „O Let’s Overdo It” zrobiło mi się jakby cieplej. Zaczynam mieć wrażenie, że mój disco funky house’owy gust muzyczny nie jest tak beznadziejny jak mogło się pierwotnie wydawać.
Udany (opóźniony) debiut Duck Sauce
30 paź 2010 Dodaj komentarz
in Bez kategorii Tagi: disco, funky, house
Od początku powstania duetu Duck Sauce byłem jego najwierniejszym fanem. Tym bardziej cieszy mnie sytuacja gdy najnowsze dzieło A-Trak’a i Armanda w postaci genialnego „Barbra Streisand” zostało docenione przez środowisko tzw. komercyjne (radio, telewizja etc). Jako fan owy utwór znałem od dosyć dawna (np data poprzedniego wpisu). Moim zdanie Barbara miała być hitem lata lecz kilka elementów wpłynęło na to, że tak się nie stało w tym m.in. samo podejście do tego tematu twórców, którzy woleli przemyślanie wypromować kawałek co jak wiadomo musiało zająć trochę czasu. I chwała im za to, bo nie byłbym w stanie przełknąć kolejnego zaszufladkowania tak świetnego kawałka jak to się stało chociażby z aNYway, będącym prawdziwym kick ass’em i zarazem swego rodzaju otwarciem szampana z okazji zawiązania współpracy. Jeśli chcecie wniknąć głębiej w temat Duck Sauce to polecam resztę ich utworów : Grand Steppin, You’re Nasty, The Motion. Każdy ma swój urok.
Dotychczas mniej znaną osobą dla szerszej publiki spośród obu panów (?!?) był A-Trak , który ostatnio wzmożył swoją aktywność, czego przykładem jest wydana składanka Dirty South Dance 2, praktycznie nie mająca słabych punktów. Moim zdaniem najbardziej warte uwagi są We Don’t Want No Gobblins oraz O Let’s Overdo It.
Co za (słaby) tydzień!
20 lip 2010 Dodaj komentarz
in branża, konsole, PS3, Wii, wywiady, Xbox 360
Miniony tydzień (11.07 – 18.07) był dosyć spokojny i ładnie wpisał się w upalne letnie dni nie dając nam zbyt dużo powodów do molestowania forów dyskusyjnych.
POZYTYW TYGODNIA
Prawda o nowym Oddworld wychodzi na jaw (autor: sushi)
Jakiś czas temu pisaliśmy, że coś się dzieje w temacie nowej gry z serii Oddworld. Świadczyły o tym wpisy bohatera jednej z gry, którym był kochany przez wszystkich Abe. Pisał on, że prawda niedługo wyjdzie na jaw. I wyszła.
Just Add Water, twórcy Gravity Crash oficjalnie potwierdzili, że pracują nad grami z serii Oddworld.
„Z ogromną dumą ogłaszamy, że przez ostatnie 12 miesięcy prowadzimy bardzo bliską współpracę z fantastycznymi ludźmi z Oddworld Inhabitants. Pomimo tego, że nie możemy na chwilę obecną zdradzić żadnych szczegółów, informujemy, że przez najbliższe tygodnie i miesiące będziemy odsłaniali karty w postaci tych ekscytujących projektów z Waszymi ulubionymi postaciami ze świata Oddworld.”
Jak widzicie, konkretów brak, oprócz tego, że prawdopodobnie mamy do czynienia z więcej niż jednym projektem.
Sygnał wydany przez developera jest jasny – pracujemy nad grami przeznaczonymi do cyfrowej dystrybucji. Chyba. Istnieje możliwość, że gdy Oddworld Inhabitants pracuje nad przygodami Abe’a na duże konsole, w tym czasie ekipa JAW opracowuje tytuł na PSN/XL! będący małym wstępem do wielkiego powrotu. Na myśl od razu przychodzi sytuacja z nowym Tomb Raiderem.
NEGATYW TYGODNIA
Czy XBLA tłamsi niezależne, niewielkie studia? (autor: Tomasz Andruszkiewicz)
Dlaczego Joe Danger wyszedł na PSN, choć pierwotnie był planowany na XBLA? Sean Murray z Hello Games wyjaśnia, że nie było innego wyjścia i twierdzi, że XBLA jest rodzajem rzeźni dla małych deweloperów.
Sean Murray podzielił się swoją opinią na Develop Conference w Brighton. Według niego, niezależni deweloperzy bez wsparcia wielkich wydawców nie mają szansy przebić się w XBLA i kończą w najgorszej kategorii (mniej niż 25 tysięcy sprzedanych egzemplarzy), podczas gdy promowane przez gigantów tytuły radzą sobie bardzo dobrze. Przedstawił też zebrane przez siebie dane, które w żadnym razie nie są oficjalne, ale – jak uważa – dobrze oddają sytuację: do grupy najniższej sprzedaży należy 47% pozycji. W świetle tego Hello Games podjęło decyzję o wydaniu swojej gry na PSN, aby się przebić.
Joe Danger na PSN sprzedał się bardzo dobrze – w ciągu pierwszego tygodnia znalazł ponad 50 tysięcy nabywców. Czy to znaczy, że XBLA gnębi niezależnych twórców, a PSN jest oazą wolności? A może Murray niepotrzebnie obawiał się braku wsparcia dużego wydawcy? Albo po prostu lepiej było sprzedać grę tam, gdzie nie ma Trials HD?
I tu pojawia się sytuacja gdy obie strony mogą się opluwać używając równie mocnych argumentów. Nikt jednak (a przynajmniej Microsoft) nie chce małych wojenek . Cała sytaucja mimo wszystko zwraca uwagę na pewne niedoskonałości cyfrowej dystrybucji na konsolach (zbyt wysokie ceny wynikające m.in. z opłat licencyjnych jakie pobierają panowie w garniturach) . Nadal jest czas na naukę. Byle nie kosztem graczy. Co do konkretnej sytuacji – końcowe uwagi autora w postaci pytań wydają się być bardzo celne.
CYTAT TYGODNIA
David Anfossi o Deus Ex: Human Revolution (mało wyszukany cytat, ale…):
„The experience will be the same on PS3, Xbox 360, and PC. The same mechanics – everything is the same. For Deus Ex, we decided to work on all platforms in parallel to give players the same experience.”
Z jednej strony oprócz tragicznego Portala pozostałe odstępstwa między wersjami na konsole w różnych grach nie drażniły aż tak mocno. Fakt, krzykacze, fanboje, członkowie klubu morsów oraz geje i lesbijki mocno przeżywali ciut niższą rozdzielczość czy sporadyczne, niewidoczne dla oka spadki animacji. Mimo wszystko za każdym razem jesteśmy pełni nadziei. Oby odmówiona wieczorna koronka napełniła pozytywną mocą Eidos przy tworzeniu wszystkich wersji.
PS: Szykuje się kolejny ciepły i imprezowy tydzień. Duck Sauce może was wprowadzić w iście wakacyjny nastrój.
18 lip 2010 Dodaj komentarz
Znowu od ostatniego wpisu minęło kupę czasu i znowu się zarzekam, że wrócę do regularnego blogowania. Na chwilę obecną czuję się jak polityk bez skrupółów rzucający hasłem „OBIECUJĘ”. Niemniej wena powróciła głównie dzięki, o ironio, braku czasu na obcowanie z grami. W ostatnim czasie nawet przestałem kupować magazyny growe (PE i NEO). Czas się ogarnąć. Przy okazji entej reaktywacji postanowiłem zainicjować cykliczne, co weekendowe podsumowanie tygodnia, a dokładniej wybranie po jednej pozytywnej i negatywnej informacji. Formę możecie obadać wpis wyżej. Scena (rynek?) gamingowych mediów (polskich) rozwinęła się na tyle, że będę posiłkował się z premedytacją informacjami z rodzimych portali.
Na bliżej nie określoną przyszłość planuję zrobić ranking polskich portali poświęconych konsolom, z podziałem na kategorie. Niektórym oberwie się bardziej, innym mniej. Forma całego cyklu jest w opracowaniu.
Podcast kikoo – pierwsze koty za płoty
13 maj 2010 Dodaj komentarz
I stało się. W niedzielę nagrywaliśmy podcast wraz z Hevirem i metzuo. To jak nam wyszło ocenią ludzie, jednak mam świadomość, że wiele rzeczy można poprawić. Stąd też nie popadamy w hurra optymizm i zakasamy rękawy do dalszej pracy. Jedno muszę przyznać – dla osoby nie obeznanej w narzędziach do montowania audio złożenie takiego podcastu to horror, a jeśli nie horror to przynajmniej huge pożeracz czasu.
Z ciekawszych wydarzeń w branży należy odnotować zapowiedź White Knight Chronicles 2 na termin wakacyjny (Japonia). Liczę tylko, że tym razem nie zostaniemy tak załatwieni jak przy okazji pierwszej części i w zrozumiałą wersję zagramy sporo szybciej.
Widać, że akurat sprzedaż PlayStation 3 w Japonii jest już wyższa niż Wii na co złożyło się:
a) lekkie nasycenie rynku konsolą Ninny
b) coraz więcej gier typowych dla japońskich wydawców pokroju Another Century’s Episode:R (mechy, hell yeah!!!) , El Shaddai: Ascension of the Metatron (o obu produkcjach wzmianka w nowym numerze Famitsu, szukać na Kontowni)
Z kolei XO już się nie odbije od dna i chyba nawet Monster Hunter nie pomoże.
Z rzeczy bliższych zachodniemu odbiorcy grzechem byłoby nie wspomnieć o nowym dodatku do Bad Company 2 wprowadzającym tryb kooperacji. Widać, że DICE naprawdę wzięło sobie do serca, wraz z EA, pewne narzekania co małej ilości trybów w jedynce i teraz wykorzystują słabość Modern Warfare 2 oraz fakt lekkich zamieszek w Blizzard Activision.
PS: NDS jeszcze nie spenetrowany. Ostatnio brak czasu na tyle daje mi się we znaki, że zacząć przekonywać się do „dwuekranowca” będzie niezwykle ciężko. Jak jednak pomyślę o wydanej kasie to pewnie i ochota szybciej przyjdzie:)
Dzień inny niż wszystkie
11 maj 2010 3 komentarzy
Dzisiejszy dzień dłużył się niemiłosiernie ale i obfitował w wiele dziwnych wydarzeń. O ile w pracy wszystko przebiegło zgodnie z planem, tak już po niej niekoniecznie. Pierwszy zonk pod centrum handlowym przy bankomacie – trzeba być tak rozgarniętym jak ja, żeby 3 razy źle wpisać PIN i pozbyć się karty (bydle ją wchłonęło bez namysłu). Działania dążące ku odzyskaniu przepustki do świata seksu i pięknych kobiet podejmę… jak znajdę czas.
Zonk drugi – na treningu siatkówki niefortunnie po moim potężnym serwie jakiś krzątający się przy boisku dziadek stracił okulary. Przeprosiłem raz, drugi, trzeci, chciałem się kłaść krzyżem. Niestety stos obelg sprawił, że formuły grzecznościowe wypadało odstawić na bok. Muszę jednak wyznać, że wszystko skończyło się w sposób aż nazbyt humanitarny, szczególnie patrząc na wagę epitetów jakie poleciały w moim kierunku. Tyle z przeżyć związanych z żcyiem prywatnym.
Z rzeczy okołogamingowych – dla kikoo nagraliśmy pierwszego podcasta, którego jak nie skończę obrabiać to nie pójdę spać. Zdradzę, że wyznałem podczas dyskusji moją obojętność do LittleBigPlanet 2. Dzisiejszy trailer zmienił jednak wszystko. Dawno żaden krótki materiał zapowiadający grę tak mocno mnie nie poruszył jak pierwszy teaser gry Media Molecule. Przyznam, w część pierwszą nie grałem, co najwyżej demo. LBP jest dla graczy cierpliwych, fanów grzebania w edytorze i … wydawało mi się, że nie dla mnie. „Dwójka” ewidentnie to zmieni.
Cieszy mnie także, że coraz więcej gier, które problem jest nabyć w oficjalnej dystrybucji, a przynajmniej nie za normalną cenę, trafia na PSN. Mam na myśli chociażby zapowiedź Threads of Fate (aka Dewprism lub też na odwrót jak kto woli) o którym pisze Enkidou na Kontowni. Pamiętam, że gdy gra miała swoją premierę trafiła na bardzo obfity okres wypływu jRPG, przez co w rywalizacji ze Star Ocean czy Grandią gra Square konkurować szans raczej nie miała, a pochodną tego wszystkiego była marginalizacja, byc może nawet niesłuszna.
I’m back!!
09 maj 2010 8 komentarzy
Dużo wody w Wiśle upłynęło od ostatniego wpisu. Złożyło się na to wiele rzeczy, w czym głównie notoryczny brak czasu spowodowany poświęceniu się pracy zawodowej. Zrobiło się ciut luźniej więc można wznowić swoją „działalność”. Blog miał być poświęcony głównie sprawom okołogrowym i nadal tak będzie, z tym, że od teraz bardziej osobiście.
Z newsów tygodnia w kwestiach prywatnych – dokonałem zakupu NDS’a Lite. Konsole Ninny kupuję głównie pod kątem jednego, dwóch tytułów. W przypadku GBA była to Zelda: Minish Cap (rewelacja, polecam tym którzy jeszcze nie mieli okazji grać) oraz Final Fantasy Tactics Advance (MOCNO się zawiodłem). Z kolei GameCube został zakupiony z myślą o pierwszym next genowym Harvest Moonie (pomijam nieudany eksperyment na PS2). O dziwo nowe wcielenie rolnika wypadło niezwykle blado. Sytuację przy okazji uratował genialny Metroid oraz (znowu) Zelda: Wind Waker. Zastanawiacie się jakie tytuły przeważyły szalę zakupu NDS’a? Nic bardziej odkrywczego – ponownie Zelda (jeszcze nie zakupiłem) oraz ponownie Harvest Moon.
Póki co mogę powiedzieć jedno – ogromny zawód. Po próbie grania w Harvest Moon: Island of Happines doszedłem do wniosku, że to co miało być największą zaletą DS’a, czyli sterowanie, na moim obecnym etapie grania okazuje się największym niewypałem. Widać, że sprzęt się zestarzał, szczególnie gdy w łapska weźmie się handhelda Sony. Bardzo zabolało mnie również to co zrobiono z Suikoden Teirkreis. Dla fanów poprzednich części to profanacja. System walki strasznie bezpłciowy. Także sposób poruszania się wewnątrz lokacji jest zupełnie nieprzemyślany przez developera i co najgorsze, wpisuje się w gro elementów, które w tej grze nie zgrały się ze sobą. Niektóre produkcje starają się nadrabiać przynajmniej jednym z głównych elementów. Tierkreis nie rozpieszcza w żadnym aspekcie. Słowem podsumowania – monotonia i nuda.
Ostatnie zdanie idealnie odzwierciedla jak wygląda moje obcowanie z DS’em. Liczę, że Zelda w tym aspekcie zmieni bardzo wiele.
PS: Ostatnio uciąłem sobie pogaduszkę z mtz na temat OST z anime, a dokładniej soundtracku z Samurai Champloo, które jest chyba poza wszelką konkurencją w swojej kategorii. Kreacje Nujabes chwytają za serce, uspokajają, wprowadzają w świat fantazji. Tym bardziej szkoda, że Nujabes nie podzieli się już więcej z nami swoim talentem. Spokój jego duszy.
Skąd się wziął pseudonim Nujabes? Od odwróconego imienia i nazwiska – Seba Jun. Taka też wydawała się tworzona przez niego muzyka. Zupełne przeciwieństwo tzw. „komerchy”. Muzyka z duszą.




