Udany (opóźniony) debiut Duck Sauce
30 paź 2010 Dodaj komentarz
in Bez kategorii Tagi: disco, funky, house
Od początku powstania duetu Duck Sauce byłem jego najwierniejszym fanem. Tym bardziej cieszy mnie sytuacja gdy najnowsze dzieło A-Trak’a i Armanda w postaci genialnego “Barbra Streisand” zostało docenione przez środowisko tzw. komercyjne (radio, telewizja etc). Jako fan owy utwór znałem od dosyć dawna (np data poprzedniego wpisu). Moim zdanie Barbara miała być hitem lata lecz kilka elementów wpłynęło na to, że tak się nie stało w tym m.in. samo podejście do tego tematu twórców, którzy woleli przemyślanie wypromować kawałek co jak wiadomo musiało zająć trochę czasu. I chwała im za to, bo nie byłbym w stanie przełknąć kolejnego zaszufladkowania tak świetnego kawałka jak to się stało chociażby z aNYway, będącym prawdziwym kick ass’em i zarazem swego rodzaju otwarciem szampana z okazji zawiązania współpracy. Jeśli chcecie wniknąć głębiej w temat Duck Sauce to polecam resztę ich utworów : Grand Steppin, You’re Nasty, The Motion. Każdy ma swój urok.
Dotychczas mniej znaną osobą dla szerszej publiki spośród obu panów (?!?) był A-Trak , który ostatnio wzmożył swoją aktywność, czego przykładem jest wydana składanka Dirty South Dance 2, praktycznie nie mająca słabych punktów. Moim zdaniem najbardziej warte uwagi są We Don’t Want No Gobblins oraz O Let’s Overdo It.
18 lip 2010 Dodaj komentarz
Znowu od ostatniego wpisu minęło kupę czasu i znowu się zarzekam, że wrócę do regularnego blogowania. Na chwilę obecną czuję się jak polityk bez skrupółów rzucający hasłem “OBIECUJĘ”. Niemniej wena powróciła głównie dzięki, o ironio, braku czasu na obcowanie z grami. W ostatnim czasie nawet przestałem kupować magazyny growe (PE i NEO). Czas się ogarnąć. Przy okazji entej reaktywacji postanowiłem zainicjować cykliczne, co weekendowe podsumowanie tygodnia, a dokładniej wybranie po jednej pozytywnej i negatywnej informacji. Formę możecie obadać wpis wyżej. Scena (rynek?) gamingowych mediów (polskich) rozwinęła się na tyle, że będę posiłkował się z premedytacją informacjami z rodzimych portali.
Na bliżej nie określoną przyszłość planuję zrobić ranking polskich portali poświęconych konsolom, z podziałem na kategorie. Niektórym oberwie się bardziej, innym mniej. Forma całego cyklu jest w opracowaniu.
Podcast kikoo – pierwsze koty za płoty
13 maj 2010 Dodaj komentarz
I stało się. W niedzielę nagrywaliśmy podcast wraz z Hevirem i metzuo. To jak nam wyszło ocenią ludzie, jednak mam świadomość, że wiele rzeczy można poprawić. Stąd też nie popadamy w hurra optymizm i zakasamy rękawy do dalszej pracy. Jedno muszę przyznać – dla osoby nie obeznanej w narzędziach do montowania audio złożenie takiego podcastu to horror, a jeśli nie horror to przynajmniej huge pożeracz czasu.
Z ciekawszych wydarzeń w branży należy odnotować zapowiedź White Knight Chronicles 2 na termin wakacyjny (Japonia). Liczę tylko, że tym razem nie zostaniemy tak załatwieni jak przy okazji pierwszej części i w zrozumiałą wersję zagramy sporo szybciej.
Widać, że akurat sprzedaż PlayStation 3 w Japonii jest już wyższa niż Wii na co złożyło się:
a) lekkie nasycenie rynku konsolą Ninny
b) coraz więcej gier typowych dla japońskich wydawców pokroju Another Century’s Episode:R (mechy, hell yeah!!!) , El Shaddai: Ascension of the Metatron (o obu produkcjach wzmianka w nowym numerze Famitsu, szukać na Kontowni)
Z kolei XO już się nie odbije od dna i chyba nawet Monster Hunter nie pomoże.
Z rzeczy bliższych zachodniemu odbiorcy grzechem byłoby nie wspomnieć o nowym dodatku do Bad Company 2 wprowadzającym tryb kooperacji. Widać, że DICE naprawdę wzięło sobie do serca, wraz z EA, pewne narzekania co małej ilości trybów w jedynce i teraz wykorzystują słabość Modern Warfare 2 oraz fakt lekkich zamieszek w Blizzard Activision.
PS: NDS jeszcze nie spenetrowany. Ostatnio brak czasu na tyle daje mi się we znaki, że zacząć przekonywać się do “dwuekranowca” będzie niezwykle ciężko. Jak jednak pomyślę o wydanej kasie to pewnie i ochota szybciej przyjdzie:)
Dzień inny niż wszystkie
11 maj 2010 3 komentarzy
Dzisiejszy dzień dłużył się niemiłosiernie ale i obfitował w wiele dziwnych wydarzeń. O ile w pracy wszystko przebiegło zgodnie z planem, tak już po niej niekoniecznie. Pierwszy zonk pod centrum handlowym przy bankomacie – trzeba być tak rozgarniętym jak ja, żeby 3 razy źle wpisać PIN i pozbyć się karty (bydle ją wchłonęło bez namysłu). Działania dążące ku odzyskaniu przepustki do świata seksu i pięknych kobiet podejmę… jak znajdę czas.
Zonk drugi – na treningu siatkówki niefortunnie po moim potężnym serwie jakiś krzątający się przy boisku dziadek stracił okulary. Przeprosiłem raz, drugi, trzeci, chciałem się kłaść krzyżem. Niestety stos obelg sprawił, że formuły grzecznościowe wypadało odstawić na bok. Muszę jednak wyznać, że wszystko skończyło się w sposób aż nazbyt humanitarny, szczególnie patrząc na wagę epitetów jakie poleciały w moim kierunku. Tyle z przeżyć związanych z żcyiem prywatnym.
Z rzeczy okołogamingowych – dla kikoo nagraliśmy pierwszego podcasta, którego jak nie skończę obrabiać to nie pójdę spać. Zdradzę, że wyznałem podczas dyskusji moją obojętność do LittleBigPlanet 2. Dzisiejszy trailer zmienił jednak wszystko. Dawno żaden krótki materiał zapowiadający grę tak mocno mnie nie poruszył jak pierwszy teaser gry Media Molecule. Przyznam, w część pierwszą nie grałem, co najwyżej demo. LBP jest dla graczy cierpliwych, fanów grzebania w edytorze i … wydawało mi się, że nie dla mnie. “Dwójka” ewidentnie to zmieni.
Cieszy mnie także, że coraz więcej gier, które problem jest nabyć w oficjalnej dystrybucji, a przynajmniej nie za normalną cenę, trafia na PSN. Mam na myśli chociażby zapowiedź Threads of Fate (aka Dewprism lub też na odwrót jak kto woli) o którym pisze Enkidou na Kontowni. Pamiętam, że gdy gra miała swoją premierę trafiła na bardzo obfity okres wypływu jRPG, przez co w rywalizacji ze Star Ocean czy Grandią gra Square konkurować szans raczej nie miała, a pochodną tego wszystkiego była marginalizacja, byc może nawet niesłuszna.
I’m back!!
09 maj 2010 8 komentarzy
Dużo wody w Wiśle upłynęło od ostatniego wpisu. Złożyło się na to wiele rzeczy, w czym głównie notoryczny brak czasu spowodowany poświęceniu się pracy zawodowej. Zrobiło się ciut luźniej więc można wznowić swoją “działalność”. Blog miał być poświęcony głównie sprawom okołogrowym i nadal tak będzie, z tym, że od teraz bardziej osobiście.
Z newsów tygodnia w kwestiach prywatnych – dokonałem zakupu NDS’a Lite. Konsole Ninny kupuję głównie pod kątem jednego, dwóch tytułów. W przypadku GBA była to Zelda: Minish Cap (rewelacja, polecam tym którzy jeszcze nie mieli okazji grać) oraz Final Fantasy Tactics Advance (MOCNO się zawiodłem). Z kolei GameCube został zakupiony z myślą o pierwszym next genowym Harvest Moonie (pomijam nieudany eksperyment na PS2). O dziwo nowe wcielenie rolnika wypadło niezwykle blado. Sytuację przy okazji uratował genialny Metroid oraz (znowu) Zelda: Wind Waker. Zastanawiacie się jakie tytuły przeważyły szalę zakupu NDS’a? Nic bardziej odkrywczego – ponownie Zelda (jeszcze nie zakupiłem) oraz ponownie Harvest Moon.
Póki co mogę powiedzieć jedno – ogromny zawód. Po próbie grania w Harvest Moon: Island of Happines doszedłem do wniosku, że to co miało być największą zaletą DS’a, czyli sterowanie, na moim obecnym etapie grania okazuje się największym niewypałem. Widać, że sprzęt się zestarzał, szczególnie gdy w łapska weźmie się handhelda Sony. Bardzo zabolało mnie również to co zrobiono z Suikoden Teirkreis. Dla fanów poprzednich części to profanacja. System walki strasznie bezpłciowy. Także sposób poruszania się wewnątrz lokacji jest zupełnie nieprzemyślany przez developera i co najgorsze, wpisuje się w gro elementów, które w tej grze nie zgrały się ze sobą. Niektóre produkcje starają się nadrabiać przynajmniej jednym z głównych elementów. Tierkreis nie rozpieszcza w żadnym aspekcie. Słowem podsumowania – monotonia i nuda.
Ostatnie zdanie idealnie odzwierciedla jak wygląda moje obcowanie z DS’em. Liczę, że Zelda w tym aspekcie zmieni bardzo wiele.
PS: Ostatnio uciąłem sobie pogaduszkę z mtz na temat OST z anime, a dokładniej soundtracku z Samurai Champloo, które jest chyba poza wszelką konkurencją w swojej kategorii. Kreacje Nujabes chwytają za serce, uspokajają, wprowadzają w świat fantazji. Tym bardziej szkoda, że Nujabes nie podzieli się już więcej z nami swoim talentem. Spokój jego duszy.
Skąd się wziął pseudonim Nujabes? Od odwróconego imienia i nazwiska – Seba Jun. Taka też wydawała się tworzona przez niego muzyka. Zupełne przeciwieństwo tzw. “komerchy”. Muzyka z duszą.
Wielkie otwarcie
29 lip 2009 2 komentarzy

Może nie tak wielkie jak sugeruje to tytuł jednak dla mnie wiele znaczące. Otwarcie bloga na WordPress’ie będzie swego rodzaju mentalnym początkiem projektu który mam zamiar zacząć realizować pod koniec roku jak i zarówno miejscem moich przemysleń. Szczerze powiedziawszy do tego kroku przymierzałem się od dłuższego czasu. Nie będę ukrywał, że został on podjęty między innymi dzięki rozmowom z Enkidou z którym często podejmujemy ciekawe tematy w prywatnych rozmowach. Dotychczasowa praca na Kikoo pozwoliła mocno się rozwinąć zarówno mi jak i serwisowi (głównie od strony organizacyjnej i kontaktów z firmami z branży). Prowadzenie bloga w żaden sposób nie wpłynie na dalszą działalność na (moim zdaniem) najlepszym polskim portalu poświęconemu PS3. Z kolei Hypervision pozwoli abym realizował się w o wiele szerszym zakresie niż ten który prezentuje Kikoo.
Koniec z nudnym otwarciem. Życzcie mi powodzenia i zapraszam do odwiedzania mojego nowego dziecka. Niech moc będzie z nami!
